Wspinaczka to nie tylko sport – to styl życia, pasja, a czasem nawet misja. Dla wielu wspinaczy, drogi wspinaczkowe po prostu „są” – istnieją, czekają na przejście. Ale zanim pojawi się możliwość wpięcia pierwszego ekspresa, ktoś musi wykonać ogrom pracy, by dana droga powstała. Ten ktoś to ekiper – człowiek z wizją, wiertarką i nieskończonym zapasem cierpliwości.
Moje pierwsze drogi wspinaczkowe
Wszystko zaczęło się wiele lat temu. Kiedy stawiałem pierwsze kroki we wspinaczce, przydomowe ogródki skalne przypominały bardziej dzikie chaszcze niż rejony wspinaczkowe. Kamieniołom w Nowej Ziemi oferował wtedy zaledwie dwie drogi, uzbrojone w stare kotwy rusztowaniowe. W Jerzmanicach jedyną obitą linią była „Płonąca Żyrafa”, asekurowana czterema kotwami budowlanymi. Były to czasy, gdy wspinaczka nie miała jeszcze dzisiejszego rozmachu, a mało kto wierzył, że te zapomniane skały mogą kiedykolwiek stać się pełnoprawnymi rejonami wspinaczkowymi.

Pierwsze kroki w skale. Wiertarka plus agregat.
Dziś trudno uwierzyć, jak bardzo zmienił się ten krajobraz. Wspinaczka przeżywa swój renesans. Stare kamieniołomy i porośnięte mchem skałki są odkrywane na nowo, a dzięki pracy ekiperskiej zyskują drugie życie. Gdy w 2009 roku po raz pierwszy chwyciłem wiertarkę, nie przypuszczałem, że spędzę setki dni na obijaniu dróg. Po latach wyliczyłem, że przygotowanie jednej sportowej drogi to średnio 16 godzin roboczych. Dziś, po wytyczeniu i obiciu ponad 200 dróg, ten czas sumuje się w tysiące godzin spędzonych w skale – z liną, wiertarką i ogromem determinacji.
Efekty lat pracy – wspinaczkowe rejony mojego autorstwa
Efektem tej pracy są nie tylko linie, ale całe sektory wspinaczkowe, które miałem przyjemność stworzyć. W Górach Kaczawskich powstały m.in. Nowa Ziemia, Smocza Skała, Miłek, Wilcza Turnia, Jerzmanice i Diablak. Z myślą o drytoolingu zagospodarowałem rejon w Wojcieszowie. W Sokolikach do wspinaczkowej mapy dołączyły Bukowe Skały oraz Turnia Panfila. Ekiperska pasja zaprowadziła mnie także poza granice Polski – na greckiej wyspie Karpathos powstały sektory ProRock oraz Kanion Krakena.

Mój syn Franek młody ekiper otwierający swoja pierwszą drogę wspinaczkową.
Bycie ekiperem to praca często niewidoczna, ale bez niej wspinaczka w obecnej formie nie miałaby racji bytu. To też forma oddania dla społeczności wspinaczkowej – inwestycja czasu, energii i środków, której efekty służą innym.
Jeśli więc następnym razem wpięcie się w pierwszy ekspres na nowej drodze pójdzie gładko, pomyślcie na moment o tych kilkunastu godzinach pracy, które ktoś wcześniej włożył, byście mogli cieszyć się wspinaczką.
Wesprzyj rozwój wspinaczki
Jeśli podoba Ci się to, co robię, i chcesz mieć swój udział w tworzeniu nowych dróg oraz rozwijaniu rejonów wspinaczkowych – możesz mnie wesprzeć za pośrednictwem Patronite. Każde wsparcie – nawet symboliczne – to realna pomoc, dzięki której mogę kontynuować swoją pracę ekiperską i dzielić się pasją ze wspinaczkową społecznością.
Dziękuję za każde dobre słowo, każde wsparcie i obecność w skałach!
Z taternickim pozdrowieniem!
Krzysztof
Wspierają mnie:
Topo








Wojtek Równanek
